niedziela, 26 sierpnia 2012

sobota, 25 sierpnia 2012

Kool Dj Herc - 'Merry Go Around' Technique


 Już ponad 40 lat na deckach robi swoje. Pierwsza impreza Herc'a przy 1520 Segdwick Ave, całkiem nie dawno, bo dokładnie 2 tygodnie temu, miała swoją trzydziestodziewiątą rocznicę. W oparciu o muzykę i dobrą zabawę, Hip Hop wyszedł z gett i z zapomnianych miejsc w slumsach nowego jorku, by nieść pozytywne przesłanie... Dziś wróćmy jednak do kolebki, razem z Kool Dj Herc'iem by przyjżeć się jak wyglądały pierwsze imprezy od strony dj'a i technik miksowania. Peace!

czwartek, 23 sierpnia 2012

El-Cookizo Rock - Na Peryferiach Wszechświata (2012)

15 września 2012 roku to data premiery drugiej solowej płyty El-Cookizo Rock, reprezentanta Azizi Hustlazz, bboyowej ekipy, która sporo namieszała na rodzimej i swiatowej scenie.

To drugie jego 2 wydawnictwo po wydanym w 2007  "Tylko drzewa umierają stojąc", zatytułowane "Na Peryferiach Wszechświata".

Płyta będzie dostepna do bezpłatnego zciągnięcia. Dla zajawkowiczów mozliwość nabycia płyty w limitowanej ilości na @

niedziela, 19 sierpnia 2012

C.C.4 Vs. F.5 ‎– 1981 Hip Hop Battle (2006)

To wydany w roku 2006 zapis jednej z pierwszych Mc Battle, która odbyła się w roku 1981 w Harlem World.
Biały winyl, wydany w nakładzie 250 sztuk z minimalistycznym designem autorsta Buddyego Esquiera. Bitwa odbyła się 3 lipa 1981 roku. Ekipa Cold Crush Brothers przywitała swoich rywali, ubrana w garnitury z imitacjami maszynowej broni.

sobota, 18 sierpnia 2012

Knowledge Saves When Hip Hop Lost It's Way...

"Hip-hop has been hijacked by a Luciferian conspiracy," Bambaataa said. "People have used hip-hop in a lot of ways that cause a lot of mind problems. They use the word wrongfully. They use it to mean a part instead of a whole. Like many of these [radio] stations say they're hip-hop, they're playing hip-hop. I go to these stations, and these so-called program directors don't know jack crap about hip-hop culture. They know rap to a certain extent. But I question them. I say, 'Where's your go-go, your hip-house, your electro-funk, your raga, your R&B and soul?' They get real quiet."
Gdy kultura hip hop, straciła swoją drogę... Jako jej ostatni element została powołana do życia "Wiedza". Aby przywrócić w nas harmonię, aby rozwijać się i kształtować samych siebie, aby w końcu poznać i zrozumieć istotę kultury hip hop...

Peace!

piątek, 17 sierpnia 2012

David Corio Photography

@ davidcorio.com

DMC Championship 2012

@ dmcdjonline.com

Baby Huey & The Baby Sitters


W burzliwych latach 60., w Stanach Zjednoczonych podczas walki o lepsze życie, Afroamerykanie bardzo często korzystali z muzyki, używając jej jako środka przekazu, by wyrazić samych siebie oraz mówić o tym co się dzieje wokół nich. Soul, Jazz, Rhythm 'n' Blues, obok Czarnych Panter, Narodu Islamu, był właśnie takim środkiem który odegrał w tym temacie bardzo istotną rolę. Od początków niewolnictwa na ziemiach Ameryki, muzyka towarzyszyła czarnym. W bliżej nieokreślonej formie, z czasem przybierała kształt bardziej jedno znaczny, klasyfikujący... Po przez pierwsze gry słowne (podczas ciężkiej niewolniczej pracy na plantacjach), których korzenie zostały przywiezione razem z tradycjami z Afryki Zachodniej, po pierwsze formy barw jakie nabierała muzyka w ich wykonaniu... Osobiście uważam, że Rhythm 'n' Poetics, ma dużo szerszą historię niż powszechnie się uważa. Podobnież jak dzisiaj znany gospel czy czarny folk.

Grupa Baby Huey & The Baby Sitters, wywodzi się z miasteczka Gary, Indiana. Z początkiem lat 60. byli częścią tworzącej się północnej fali, artystów muzycznych podróżujących z południa, za lepszym życiem i karierą muzyczną. Sąsiednia scena Chicago, wówczas bardzo bogata w talenty, oraz środki, była inspiracją do tego typu migracji z południa na północ. Stąd, że Gary leży nieopodal Chicago... Grupa wydawała się mieć otwartą drogę by odnieść sukces medialny. I tak też się stało...

Melvin Jones a.k.a. Deacon
Johnny Ross
James Ramey a.k.a. Baby Huey
Larry Sales
Dennis Moore




Trzy pierwsze osoby z listy, są odpowiedzialne za powstanie zespołu. Po spotkaniu na chicagowskiej scenie muzycznej, połączyli siły by wspólnie działać. Pierwsze próby odbywały się w domu Jones'a, który wspólnie z bratem Harold'em kompletował pomieszczenie pod amatorskie studio muzyczne. Nagrywając pierwszy materiał w połowie lat 60. zyskali sporą popularność. Single "Beg Me", "Monkey Man", "Messin' with the Kid", "Just Being Careful", to kilka z pierwszych które ukazały się na 45 RPM. Większość czasu poświęcali jednak graniu na żywo w klubach, gdyż kontrakty płytowe zdobywali tylko najlepsi, w mniemaniu wytwórni. Z początkiem lat 70., ukazały się kolejne kawałki, tym razem nagrane dla Curtom Records, której współzałożycielem był Curtis Mayfield, który również rozpoczynał swoją karierę solo, wcześniej udzielając się przez lata w The Impression.

''7 Baby Huey & The Baby Sitters - Monkey Man (1963)


'' 7 Baby Huey & The Baby Sitters - ''Mighty'' ''Mighty'' Children (1971)

Występując nie tylko na rodzimej scenie, Baby Huey & The Baby Sitters podróżowali do Europy. Grali między innymi w Paryżu, gdzie odbył się pokazowy koncert na gali zorganizowanej przez francuską arystokrację. Pod koniec lat 60., grupa podążała ścieżką Sly & the Family Stone, grając na żywo bardziej psyhodeliczny soul, niż wcześniejsze lżejsze kompozycje. Huey podczas live actów, zmienił swój wcześniejszy image. Coraz częściej odwoływał się do afrykańskiego stylu ludowego. Nosił afro, oraz wyszywane togi rdzennych plemion afryki zachodniej. Często kojarzył styl African Griots (afrykańskich bardów), wtrącając do swoich tekstów gry słowne. Przez to w późniejszych latach jego osoba była kojarzona jako pionier stylu Rhythm 'n' Poetics, w masowej kulturze czarnych. Wspominając również, gry słowne Cassius'a Clay'a, podczas prowokacji na konferencjach i wypowiedzach w wywiadach przed walkami m.in. z Joe Frazier'em, Huey propagował inny styl, oparty o "story telling", obok ulicznych wieszczów t.j. The Last Poets. Niestety nigdy nie zostało to zarejstrowane, po za wspomnieniami z koncertów na żywo, oraz nagrań które wyszły na ''12 i ''7 (chociaż na owych nagraniach nie słychać tego w sposób dobitny). Baby Huey nie zdążył nagrać żadnego albumu solo, oraz z The Baby Sitters ta sztuka mu się nie udała.

W 1969 roku, Curtom Rec. bardzo liczyli na solowy kontrakt z Baby Huey'm. Ich wcześniejszy manager Marv Heiman, zorganizował spotkanie w klubie Thumbs Up w Chicago z przedstawicielami Curtom Rec. Pozytywnie zaskoczeni występem, na kolejną noc sprowadzili do klubu samego Curtis'a Mayfield'a, który również przychylnie ocenił talent Ramey'a i jego sceniczny image. Efektem czego była oczekiwana umowa dla frontmana grupy, niestety nie obejmowała nikogo więcej. Rok wcześniej z zespołem pożegnał się już Johnny Ross, następstwem czego po nie podpisaniu umowy, było odejście Melvin ''Deacon'' Jones'a.

Nowy, świeżo uformowany band, wspomógł Ramey'a przy pracy nad jego solo albumem. W między czasie na światło dzienne ukazała się ''7 "Mighty" "Mighty" Children, będąca zapisem live act. Z początkiem lat 70., u lidera wykształciło się uzależnienie od heroiny, czego powodem był wzrost wagi do niemal 200kg, przy wcześniejszej i tak pokaźnej wadze 160kg. Huey notorycznie spóźniał się na próby i koncerty, dużo pił... Zgubił drogę w narkotykowym społeczeństwie ameryki lat 70. 

Jak opisał to Melvin "Deacon" Jones w swoim pamiętniku:

"while pouring his breakfast cereal, Ramey's drug kit fell out of the box"

Baby Huey zmarł 28.10.1970 roku, na atak serca, spowodowany rozwiązłym trybem życia, jakie prowadził. Jego zwłoki znaleziono w pokoju motelowym. Został pochowany w rodzinnym Richmond, Indiana na cmentarzu Glen Haven Memorial Gardens. Pośmiertny album The Baby Huey Story: Living Legend, produkcji Curtis'a Mayfield'a, nad którym sprawował pieczę od początku do końca, zawierał kilka kompozycji producenta, jak i kolejną wersję hitu Sam'a Cook - A Change Is Gonna Come oraz dwie oryginalne kompozycje Ramey'a. Album nie sprzedawał się dobrze po swojej premierze. Zszedł się z jego niedawną śmiercią, lecz i tak pozostał na bocznym torze, przytłumoiny przez panujący mainstream. Z czasem jednak uzyskał status kultowego, kluczowego w swoim okresie. W 1971 roku, magazyn Jet, opublikował ciekawą informację, w oparciu o sprawozdanie Ernestine Ramey Sale, która była matką zmarłego... Kontrakt podpisany z Curtom Rec., oraz wpływy z innych źródeł gwarantował jej synowi wynagrodzenie w wysokości ok. 3500$ tygodniowo. W tamtym czasie było to wysokie wynagrodzenie.



Po latach gdy nadeszła pora na Kulturę Hip Hop, a raperzy złapali za mikrofony szukając inspiracji w przeszłości... Baby Huey & The Baby Sitters, bardzo często gościł na samplowanych podkładach.

''12 Ice Cube - The Birth (Death Certificate) 
''12 A Tribe Called Quest - Can I Kick It? (People's Instinctive Travels and the Paths of Rhythm)
''12 Ghostface Killah - Buck 50 (Supreme Clientele)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Pierwsze ślady fonografii na ziemiach Królestwa Polskiego

Fonograf trafił na nasze ziemie w sposób całkowicie przypadkowy. Dzięki śmiałym i pomysłowym handlowcom i przedsiębiorcom pierwsze nagrania na wałkach fonograficznych miały miejsce jeszcze w wieku XIX.

Przez bardzo długi czas Europa pozostawała poza zasięgiem zainteresowań powstającego w USA przemysłu fonograficznego. W tym czasie rynek europejski zależny był wyłącznie od dostaw pochodzących z fabryk amerykańskich, obsługiwany przez Edison-Bell Co w Londynie.

Mimo, że Królestwo Polskie znajdowało się pod zaborami to dzięki zagranicznym czasopismom, stałym korespondentom i zagranicznym kontaktom docierały na jego ziemie informację o fonografie. Koniec XIX wieku był okresem prób nad udoskonaleniem technologii konstrukcji nowych typów mikrofonów oraz wynalezienia fonografu – maszyny, która miała zmienić postrzeganie sztuki. Dr Julian Ochorowicz nie bez kozery zresztą pisał: „Żyjemy w epoce fonicznej”.

W 1871 roku dzięki staraniom Władysława Wiślickiego zostało powołane Warszawskie Towarzystwo Muzyczne, mające na celu sprawowaniem pieczy nad wszelkimi muzycznymi wydarzeniami w kraju. Organizacja ta jest odpowiedzialna także za szereg działań służących upamiętnianiu polskich wykonawców w tym wybudowanie pomnika Chopina w Żelazowej Woli.

Pierwsze płyty gramofonowe oraz maszyny odtwarzające były dostępne w  Pierwszym w Kraju i Głównym Składzie Gramofonów przy Magazynie Optycznym Gustawa Gerlicha w Warszawie.

Najnowsze nowinki techniczne był yobecne podczas występów różnych wędrownych grup objeżdżających miasta Europy. W tamtych czasach takie przedsięwzięcia odgrywały niebanalną rolę w życiu społecznym wielu miast i wiosek. Można nawet rzecz, że były jedną z niewielu okazji do rozrywki dla zubożałych klas społecznych. Grupy te:
 „Zatrzymywały się na placach i w miejscach zabaw ludowych, dając widowiska pod gołym niebem, pod namiotami, czasem pod dachem wynajętego doraźnie lokalu. Z mroku pokrytych kurzem bud wędrownych wynurzały się egzotyczne postacie Dahomejów, autentycznych lub ucharakteryzowanych Indian, ludzi – monstr (…) brodatych kobiet, chłopców o lwiej twarzy, karłów i olbrzymów, magików, linoskoczków, szybkobiegaczy, ludzi połykających ogień. (…) Wędrujące przedsiębiorstwa rozrywkowe pełniły piotrosze w tych czasach funkcję najbardziej dostępnych ośrodków popularyzacji nauki, czy też pseudo-nauki. (…) Krajowi i cudzoziemscy przedsiębiorcy rozrywki chętnie włączali fonografy do bogatych zbiorów.”
Takie właśnie przedstawienia cieszyły się szerokim zainteresowaniem publiczności. Poniższa reklama pochodzi z jednej z prezentacji fonografu, która miała miejsce w Warszawie:

„Od niedzieli 6 lutego 1881 r. W Uniwersum Na Nowym Świecie nr 3Druga zmiana wszystkich widoków panoramy /…/ Tudzież nowo nabyty, ulepszony, olbrzymi FONOGRAF EDISONA Oraz żyjąca dziewczyna bez kadłuba. Wejście 30 kop., dzieci płacą połowę.
Nie zaprzeczalnie do rozprzestrzenienia się sławy fonografu przyczyniły się objazdowe widowiska. Do najpopularniejszych magików, iluzjonistów i prestidigitatorów warszawskich należał niejaki pan Wł. Rybka. Ten podążający za postępem, pomysłowy i bardzo pracowity jegomość bardzo szybko zainteresował się fonografem, który stał się jego główna atrakcją. Wkrótce założył swój własny teatrzyk, działający na ulicy Miodowej 18 w Warszawie.

Dnia 15.02.1900 odbył się ostatni publiczny pokaz fonografu na ziemiach Królestwa Polskiego. Wydarzenie, na które zaproszono przedstawicieli środowiska artystycznego oraz dziennikarzy, odbyło się w redakcji Kuriera Porannego. Soliści Teatru Wielkiego (Adam Didur, Wiktor Gąbczawski, Janina Kordlewiczówna, Teodor Roland) występowali kolejno przed tubą mikrografu utrwalając tym samym te historyczne wydarzenie. Każdy nagrany wówczas utwór był od razu odtwarzany. Wydarzenie zostało skomentowane przez dziennikarzy następująco:

„Dźwięki bez śladu nieuniknionego dotychczas syczenia i szumu. (…) Fonograf najlepiej jednak odtwarzał deklamację, natomiast produkcję wokalne wypadły gorzej. (…) Prawie równocześnie demonstrowano w Warszawie znacznie mnie znany gramofon Berlinera  mimo, że oba rodzaje aparatów znajdowały się już w sprzedaży.”

Anonimowy pamiętnikarz tak oto opisał wrażenia z pierwszego swojego kontaktu z gramofonem:
 „Pierwszy prawdziwy gramofon widziałem z bratem około roku 1900. mieścił się na Krakowskim Przedmieściu, róg Miodowej na pierwszym piętrze. Całe tygodnie reklamowano ten naprawdę epokowy i fantastyczny wynalazek. Za 20 kopiejek można było zobaczyć i usłyszeć cudowny głos jaki oddaje ten aparat. Długo namyślaliśmy się, ciekawość jednak przemogła /…/ Idziemy do kasy, a tu na schodach ogon jak dziś do kina, kilkudziesięcioosobowy. Zanim dopchnęliśmy się do kasy minęło dobre pół godziny. Zmęczeni i spoceni, ale szczęśliwi, wchodzimy wreszcie do dość dużej Sali, w której stały ławki a mniejszą jej część odgradzała drewniana balustrada. Tam na dużym stole ustawiono skrzynkę. Z niej wychodziła tuba, tak wielka jak ta, od której rozpadły się mury starożytnego Jerycha. Gdy sala zapełniła się, i to szczelnie, wyszedł jakiś ubrany na czarno jegomość z uroczą miną zaczął przemowę, że to jest szczęśćcie dla Warszawy móc oglądać i słyszeć tak fenomenalny aparat. /…/ Przemowa trwała dobrych kilka minut, /…gdy wreszcie/ przemawiający powiedział: „Proszę państwa o absolutną ciszę. Uwaga, zaczynamy!” Zakręcił korbą.Przez dłuższy czas wydobywały się z tuby syki i warczenia /../ w końcu słyszeć się dało jak ktoś śpiewa arię z Trubadura ‘O Eleonoro’ przy czym tak strasznie wył, że nawet kilku Carusów nie dałoby mu rady. (…) Szumy, warczenia i syki trwały co najmniej dziesięć minut, sam śpiew ze 3 minuty /…/  ‘Seans skończony, proszę państwa’ – powiedział obsługujący.Wyjście było gdzie indziej. Wszyscy wyszli, my też. A innym wyjściem kazano wychodzić, aby nowe ofiary, stojące pod kasą i drzwiami, nie dowiedziały się (niczego) od wychodzących…”
Szerokie zainteresowanie mówiącymi maszynami następuję od roku 1890 – od pokazów Schnabla podczas wystawy rzemieślniczej Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie. Od tej pory przywiązywano szczególną wagę do wszelkich krajowych i zagranicznych wystaw przemysłowych, rolniczych, ogrodniczych etc., gdyż stanowiły one szansę na przekształcenie gospodarki krajowej z rolniczej na przemysłowo – rolniczą.

Zdecydowanie początki prezentowanych maszyn mówiących opierały się na zysku płynącym z naiwności ludzi chcących doświadczyć tego cudu techniki. Nie wszyscy jednak posiadali w sobie dość sprytu i zdolności marketingowych by móc prowadzić działalność gospodarczą opartą na sprzedaży usług fonograficznych. Sami wychodzili więc z maszynami na ulicę, w poszukiwaniu potencjalnych zainteresowanych. I tutaj do spopularyzowania fonografu przyczynił się warszawski folklor, tak głęboko zakorzeniony w obyczajach katarynkowych. Jeden z pamiętnikarzy tak zapamiętał te malownicze wydarzenia:
„Chodzili po podwórkach z niedużą, ciemnoczerwoną skrzynką. Stawiali ją na ziemi i wołali: ‘Najnowszy, czarodziejski wynalazek. Za jedne pięć kopiejek można posłuchać cudu techniki’. Kiedy znalazło się kilku chętnych, którzy chcieli zaryzykować tak dużą sumę, kazali im stanąć wokół tego aparatu, po czym każdemu wetknęli w ucho gumową rurkę zakończoną jakimś aparacikiem. Gdy już wszyscy zatkali sobie ucho rurką – ‘mistrz ceremonii’ wołał: ‘Uwaga proszę słuchać!’ Coś tam pokręcił w aparacie. Kto miał dobry słuch i jeszcze go wytężył, słyszał coś w rodzaju muzyki, ale bardzo cichutkiej, często przerywanej. Trwało to kilka minut.”
Opisana historia miała miejsce prawdopodobnie pod koniec XIX wieku.

O dziwo pokazy fonografów nie były jedynie domeną wędrownych grup czy inicjatywą prywatnych inwestorów. W roku 1903 miała miejsce rzecz wręcz niebywała. Dzięki staraniom lekarza i kapelana więzienia w Płocku, ich podopieczni mieli niemałą przyjemność uczestniczyć w „szeregu pogadanek, których tematem były np. nowele Orzeszkowej. Po czym przyszła pora na muzyczną ucztę – koncert gramofonowy (w repertuarze muzyka taneczna). Nic więc dziwnego więc, że więźniowie bawili się dobrze.

Od roku 1907 nastąpiła wzmożona reakcja Moskwy nad wszelkimi formami twórczej aktywności. Organizacje społeczne pozbawione zostały praw legalnego istnienia. W jednym z rosyjskich biuletynów bibliograficznych pojawiła się rubryka ‘konfiskata i reszty.’

Policyjnej kontroli nie uniknęły także płyty gramofonowe. Największe podejrzenie wzbudziły nagrania słowne. W roku 1911 minister spraw wewnętrznych Zołotariew zwrócił się do parlamentu z propozycją wprowadzenia cenzury na płyty gramofonowe. W jednym z czasopism pojawiła się nawet, jako protest, satyryczna oda pt. „Na zwycięstwo nad gramofonem”.
„Czy znasz ty wielki straszny bicz?
Czyś słyszał dźwięk dławiący tlen?
 Dusza podobno gdzieś człowieka,
A on niebaczno nuci pieśń!
Nieślubny prawnuk arystonu
I kuzyn kinematografu,

Pod mroczną nazwą gramofonu

Niewola buntu Rosję skuła.

Dźwięczą w nim nawet srebrne trele
Jak zardzewiałej stali zgrzyt
Zagrzmi on czasem Marsyliankę
Czasem zaś ‘hurra’ krzyknie głos …
Patriotyczny duch narodu
Z odrazą słyszy buntu zew.
Trzeba więc poddać go cenzurze.
Tak chce mosje Złotariew.
Artykuł sto dwadzieścia dziewięć
Zuchwałe paszcze zamknie w krąg
Poznasz przeklęty gramofonie
Co znaczy władza mocnych rąk!
Mając w kaganiec strojną gębę
Zwycięstwo prawa wszędy głoś
Skomląc: „Wybaczcie, już nie będę
Nie będę więcej, wasza mość”.
Odpowiedź rosyjskiego ministra była prosta: „Przy pomocy jednej płyty można rozpowszechniać przemówienia treści polityczne wśród szerokich mas ludności”.

Senat jednak nie potraktował o dziwo jego przesłanek poważnie. Jednak Z. czynił dalsze starania w kierunku ocenzurowania nośników, czego wynikiem było przyrównanie nagrań do wydawnictw prasowych. Od tej pory żaden tekst literacki współautora nie mógł się ukazać w nagraniu dźwiękowym bez zezwolenia urzędu cenzorskiego w kraju (Rosja), w którym olbrzymia większość nie umiała pisać zakaz takich publikacji równał się z brakiem dostępu do kulturowych i informacyjnych dóbr.

Na terenie Królestwa Polskiego zasięg cenzury obejmował kontrolę nad słowem drukowanym i wygłaszanym publicznie oraz nad publikacjami sprowadzanymi z zagranicy. Warto także w kilku słowach opisać wątek początków prawa autorskiego. Prawo o własności literackiej i artystycznej uchwalone podczas rewolucji październikowej ustawą z dnia 19 lipca 1893 roku regulowało prawa do własności wszelkich autorów -malarzy, pisarzy etc.

Pierwsze akty prawne dotyczące własności autorskiej w imperium Rosyjskim pochodzą z lat 60-tych XIX wieku. Była to konwencja literacko - artystyczna zawarta między Rosją i Francją (1861) oraz Rosją i Belgią – 1862.

W roku 1867 ukazało się orzeczenie senatu, że prawo do ‘płodów umysłowych stanowi szczególnego rodzaju stosunek prawny. Od tej pory termin prawo autorskie pojawia się coraz częściej. W roku 1869 prawa te zostały rozciągnięte na Królestwo Polskie. Artykuł 420 Kodeksu Cywilnego brzmiał tak, że bez pozwolenia osoby, która jest właścicielem danego dzieła, nie można tego dzieła kopiować, drukować oraz opracowywać go na inne instrumenty. 

Artykuł jest częścią mojej pracy licencjackiej - Polska fonografia do roku 1918, obronionej w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na DSW we Wrocławiu. 

środa, 15 sierpnia 2012

Dingo (1991) reż. Rolf de Heer

Jest to jedyny film, w którym zagrał wirtuoz jazzu, niepokorny Miles Davis ...


KM: Niczym w Mo' Better Blues (1990) reż. Spike Lee, film Dingo to ukłon w stronę Jazz'u. Ale jednak, gdy w 1990 roku na ekranach kin swoje fantastyczne popisy prezentowali Bleek Gilliam (Denzel Washington), oraz Shadow Henderson (Wesley Snipes) (muzyka Terence Blanchard & Branford Marsalis Quartet) w rok póżniej Dingo, chociaż mniej znany, przez co bardziej unikatowy podobnie zapada w pamięć dzięki jazzowemu duetowi Colin Friels & Miles Davis... Peace!

niedziela, 12 sierpnia 2012

piątek, 10 sierpnia 2012

The Wailers - Catch a Fire 1st Edition (1973)

Dzisiaj ekskluzywne wydania płyt winylowych nie należą do rzadkości. Podobnie było dekady temu, gdy rynek muzyczny i jego promocja musiały ograniczać się do podstawowych zabiegów, "wystrój" płyty miał ogromne znaczenie.

Historia tej płyty jest niezwykle ciekawa i doskonale ilustruje powyższą wypowiedź. Jamalski zespół, który muzykę reggae ukierunkował na nowy tor i jego charyzmatyczny, początkowo wyszydzany przez zachodnich dziennikarzy lider, król przesłania Miłości, Robert Nesta "Tuff Gong" Marley.

Catch a Fire i jawne odniesienie do palenia ... skoro ogień to zapalniczka, wtedy i wciąż kultowa Zippo, której wyglądem posłużono się do zaprojektowania czwartego, studyjnego albumu pochodzących z Trench Town rudeboys (tak, wychowywali w niedalekiej odległości od Clive'a Campbella (Kool DJ Herc).

Płyta miała zapewnić grupie rozgłos i otworzyć drzwi do międzynarodowej kariery. Niestety jej design nie pociągnął za sobą oczekiwanego efektu. 20.000 płyt, które trafiły do USA, nie sprzedawały się ...

... zdecydowano się na kontrowersyjne i szokujące jak na tamte czasy wyjście. Uznano, że kwestia okładki pozostaje kluczowym problemem w promocji albumu.
Pozbawiona alegoryczności, z czystym i na tamte czasy bardzo odważnym przesłaniem. Catch A Fire ... zdjęcie Boba z afro z jointem wywołało poruszenie i zapewniło grupie spory rozgłos. Od premiery 2 edycji tego albumu datuję się międzynarodową karierę The Wailers, która niezamierzenie doprowadziła do rozpadu grupy i odejścia z niej Petera Tosha  oraz Bunny'ego Livingstona (kuzyn Boba). Panowie za złe mieli Bobowi wysuwanie jego osoby na pierwszy plan. Bob Marley, który posiadał niezwykłą charyzmę w sposób naturalny, stojąc przed publicznością już nie tylko jamajską, stał się liderem.

Należy dodać, że Bob wprowadził rewolucję w muzyce reggae, sam jako mulat (jego ojcem był oficer Royal Marines, Norval Sinclair Marley), był często nieakceptowany w swoim rodzinnym kraju. Zarzucano mu, że gra  muzykę dla białych ludzi ... a nie grał słabo, skoro jako support przed Sly and The Family Stone zebrał większe brawa niż ten funkowy zespół, zaś jego muzycy zastanawiali się: "Co to za ludzie o biblijnym wyglądzie" ...

Pierwsza edycja tej płyty należy dziś do białych kruków, w mojej kolekcji stanowi niezaprzeczalny number one. Pomyłka w produkcji, wytłoczenie 20. 000 sztuk klasyki gatunku. Jak wiele z tych płyt przeleżało ukrytych w archiwum wytwórni, jak wiele z nich zostało zniszczonych ... nikt tego nie wie. Posiadanie jednej z 20. 000 sztuk podwyższa wartość kolekcji o kolejny level.

 

One Love ...

czwartek, 9 sierpnia 2012

Kings Of Broadway; The History of New York Subway Graffiti. Reż. Chris Pape (aka Freedom)


Trwający zaledwie 25 minut zapis historii Chrisa Pape'a. Poniżej dostępne w internecie 15 minut filmu, w którym udział biorą takie osobistości sztuki sprayu jak: ALI, BAMA, CRASH, KET, PART ONE, STAN 153yb, TERROR 161 i ZEPHYR.




Chrip Pape, w środowisku znany jako Freedom, przygodę z graffiti rozpoczął w roku 1974 jako Gen II. 

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Whodini To Be Honored at 10th Annual Underground Music Awards


Ludziom może się wydawać, że hip hopowe legendy przeszły do lamusa. Że artyści "rozgrzewający" publiczność w latach '70 i '80 swoje pięć minut sławy mają za sobą, a dzisiejszy hip hop należy do reprezentantów kolejnej generacji. To prawda, jednak historii hip hopu nie da się wymazać jak zasług podziemia podczas II WŚ z podręczników szkolnych. 

W USA olschoolowcy nadal cieszą się statusem legend.


19 sierpnia 2012 roku podczas 10 edycji Underground Music Awards zespół Whodini zostanie uhonorowany za całokształt twórczości.

sobota, 4 sierpnia 2012

Breaking With The Mighty Poppalots (1984)

Mighty Poppalots tworzyli Breakin Bett, Crazzy Leggs, Sly C, Red Rooster. W roku 1984 na VHS ukazało się ich instruktażowe wideo uczące podtaw poppingu, lockingu i bboingu.
W 1985 roku wydali "12 We're Comin' Out.

piątek, 3 sierpnia 2012

The Electric Fish by Steven Hager

Artykuł Stevena Hagera z roku 1982 ....

czwartek, 2 sierpnia 2012

Hip-Hop Pioneers Medical Health and Dental Care

Podczas gdy hip hop opuscił ghetto, jedni reprezentacji 4 elementów uzyskali status miejskich gwiazd. Z czasem gdy jednak sprawy nabierały rozpędu, oldschoolowe uliczne style zostały wyparte przez coraz to bardziej zaawansowane stylistyki.

Program Hip-Hop Pioneers Medical Health and Dental Care powstały w roku 2007, skupia się na medycznej pomocy hip hopowym pionierom, których na leczenie nie stać, lub też nie posiadają ubezpieczenia. 

Jeżeli uważasz, że tym ludziom należy się pomoc w przypadkach choroby, możesz wpłacić darowiznę tutaj:

środa, 1 sierpnia 2012

Synth Britannia (2009) reż. Benjamin Whalley

Film brytyjskiej stacji BBC Four, opowiada o scenie lat 80., oraz o historii tworzenia muzyki za pomocą syntezatorów w Europie. Występują grupy takie jak Tube Army, OMD, Human League czy Cabaret Voltaire. Ultra ciekawa pozycja dla fanów estetyki 80's prosto z deszczowego klimatu z wysp.